Okniński nie będzie trenował Roślika.

Amadeusz "Ferrari" Roślik musi zaakceptować gorzką decyzję federacji w sprawie trenera Oknińskiego. Nie dojdzie do współpracy z powodu konfliktu na linii właścicieli FAME MMA i trenera. Wrześniowa gala nie spełniła oczekiwań trenera Oknińskiego i głośno komentował wszelkie niedogodności.

Ataki ze strony sławnego promotora MMA nie spodobały się właścicielom federacji. Oni również mieli zastrzeżenia co do zachowania trenera podczas gali i w trakcie ogłoszenia wyniku walki Polańskiego z Roślikiem. Konflikt zaognił się, gdy Okniński zaczął drwić z właściciela federacji Krzysztofa Rozpary nazywając go "Rozporkiem".

 

 

Amadeusz Roślik gorąco chciał współpracować z trenerem, planował przeprowadzkę do Warszawy i rozpoczęcie treningów w Akademii Sportów Walki Wilanów. W wywiadzie dla se.pl Okniński przyznał, że trochę poniosły go emocje i chciałby załagodzić nieporozumienia.

Federacja nie chce jednak przystąpić do ugody i nie wyraziła zgody na treningi Roślika z Oknińskim. "Ferrari" ubolewa nad takim obrotem spraw, ale szanuje decyzję federacji.

 

"Nie mogę u niego trenować, FAME nie chce na ten temat nawet słyszeć, więc nie będę u niego trenował. […] Skoro oni byli fair w stosunku do mnie, to ja muszę stanąć po ich stronie."

 

Amadeusz podkreślał podczas wywiadu dla MMA Bądź na bieżąco, jak dobrze rozumiał się z niedoszłym trenerem.

 

"To był pierwszy trener, z którym tak się docierałem charakterem, miał na mnie dobry wpływ psychicznie. Był taki, że wiem, że pod jego wodzą osiągnąłbym dużo więcej niż pod wodzą innych trenerów, nie ujmując nikomu. Ja byłem jego fanem, dlatego się do niego zgłosiłem. Jak traktujesz kogoś, jako autorytet to nawet jakby plótł bzdury, to dla ciebie on jest autorytetem, więc ślepo w to wierzysz."

 

Oprócz zawirowań z trenerem "Ferrari" miał kłopoty ze zdrowiem. Ukrył przed federacją informację o pękniętej czaszce na dwa miesiące przed galą. Nadal nie może wrócić do pełnych treningów, wyniki badań określą czy może wrócić na salę treningową.