"Lew" odwołuje się od decyzji sędziów. Najman oszukiwał!
Dariusz "Lew" Kazimierczuk został przygarnięty przez Najmana do walki na FAME MMA. Łatwa zdobycz dla "El Tosetrona" zachęciła do podpisania kontraktu na walkę w formule MMA. Kazimieruczk chciał koniecznie zaznać jeszcze dreszczyku emocji w oktagonie.
"Lew" trafił pod skrzydła najlepszego trenera MMA w Polsce Mirosława Oknińskiego. Trener, wiedząc dobrze o marketingowej stronie walk, docinał na swoich mediach społecznościowych rywalowi "Lwa".
Medialny szum nie pomógł Kazimierczukowi podczas walki. Marcin Najman zakończył pojedynek w pierwszej rundzie przez techniczny nokaut.
Po kilku dniach Kazimierczuk stwierdził, że jednak nie zgadza się z werdyktem i oskarżył Najmana o ciosy w tył głowy, co jest surowo zabronione.
"Witam po obejrzeniu video i skrótów z mojej walki można wywnioskować, że ciosy Marcina były nielegalne w tył głowy, także Marcin powinieneś to przegrać, albo no contest dziękuje."
Wiadomość powielił jego trener, po czym zniknęła z tablicy Facebooka Kazimierczuka. Złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy, podobnie "Lew" szukał usprawiedliwień:
"Lew jest zły i nie da się oszukać. Dlaczego przed walką nikt mnie nie nasmarował? Jednego smarują, drugiego już nie? OK, pal licho. Poza tym ciosy w tył głowy zabronione, sami możecie zobaczyć i ocenić. Zdrowie zawodnika przy takiej różnicy wagi powinno być bardziej chronione, ale jestem tylko zawodnikiem. Także sami oceńcie te zachowanie. Pozdrawiam"