Grube miliony dla Peji za udział w FAME MMA

O dość wysokich wynagrodzeniach w federacji FAME MMA mówi się już od dawna. Zawodnicy są kuszeni wysokim honorarium i rzadko kiedy odmawiają włodarzom. Niektórzy jednak mają swoje zasady i nie chcą wystąpić w oktagonie. Ostatnimi czasy ofertę wystąpienia na gali FAME MMA otrzymał raper Peja. Jednak nie przekonała go wizja sowicie opłaconego pojedynku w coraz popularniejszej federacji freak-fightowej. 

Z szacunku dla zawodowców nie przyjął oferty:

 

"Deklarowałem lata temu, że nigdy nie będę stawał w oktagonie. Przede wszystkim dlatego, że mam wiele szacunku do zawodowych fighterów, którzy 24 godziny na dobę przez lata zostawiają krew, pot i łzy. Zrobią wszystko, czasami bez sponsorów, kasy, opłacając sobie starty, próbując się gdzieś przebić, nie mając promotorów, żeby zawalczyć na profesjonalnej gali i często nie mają takiej szansy i być może jej nie otrzymają. W związku z tym ja nie będę im odbierał chleba, tylko dlatego, że spopularyzowałem swój ryj w innej dziedzinie niż mieszane sztuki walki".

 

Szczeciński raper, jak kilku innych zawodników przyznał, że takiego angażu nie dostałby w żadnej innej organizacji:

 

"Grube pieniądze, naprawdę gruba kasa. W ogóle nie dziwię się raperom, że w to idą i chcą to robić. Ta walka ustawiłaby mnie na dwa, trzy lata do przodu i nie musiałbym nic robić".

 

Zanani raperzy to idealny segment dla FAME MMA. Przyciągają wielu młodych odbiorców, którzy śledzą losy swoich idoli. Pod szyldem FAME MMA walczyli już m.in. TomB, Filipek oraz Kizo. Nie oficjalnie w oktagonie miał pojawić się również poznański raper Sobota.