Piotr Szeliga zatruty przed walką na FAME MMA 8?

Piotr "Szeli" Szeliga został pokonany podczas FAME MMA 8 przez Piotra "Bestię" Piechowiaka. Młody kulturysta zainteresował włodarzy walką z Krystianem Pudzianowskim, gdzie bez większego przygotowania go pokonał. To samo, a nawet lepszą walkę miał pokazać w czasie starcia z "Bestią". Tutaj role się odwróciły, dobre przygotowanie pokazał Piechowiak.

Po trzech ciężkich kondycyjnie rundach to Piechowiak wykazał się lepszą dyspozycją. Szeliga po walce w rozmowach z dziennikarzami usprawiedliwiał swoją porażkę złym stanem zdrowia. Przed walką otrzymał dożylnie mieszanki wspomagające, które wywołały u niego drgawki oraz wysoką temperaturę.

Zaistniałą sytuację potwierdził Arkadiusz Tańcula, który był w narożniku Szeligi.

 

"Dzisiaj był taki problem, że Piotrek zrobił kroplówkę i najprawdopodobniej ktoś mu wlał lewego tada. I słuchajcie, chłopak miał normalnie delirkę, trzęsiawkę, nie wiedzieliśmy, czy w ogóle do walki wyjdzie. Zbijaliśmy gorączkę, więc chłop nie wyszedł sobą. Fart, że wyszedł i pokazał, co pokazał. Od Piotrka pewnie tego nie usłyszysz. Nie korona. Po kroplówce to się od razu stało. Zadzwoniłem do swojego kolegi, który ma taką klinikę w Krakowie witaminową i powiedział "słuchaj krąży lewy tad i słyszałem już kilka przypadków". Uważajcie na tada i lewy glutation chodzi po Polsce – robi krzywdę ludziom." 

 

 

Na taką samą sytuację podobno natrafił Paweł Tyburski. On również wyszedł do oktagonu nie w pełni sił i przegrał walkę z "Arabem". Szeliga nie chce się tłumaczyć, a jedynie przedstawić prawdę jak było.

 

"Wyszedłem do walki, Paweł też wyszedł. On tą kroplówkę robił w piątek, ja robiłem w sobotę, więc sami widzicie, co się stało. Będę miał możliwość, to dodam więcej dowodów, żebyście mieli możliwość zobaczyć, że to nie był ”Szeli” w tym oktagonie, to nie byłem ja! To był tylko i wyłącznie mój cień. To nie chodzi o tłumaczenie się, a o powiedzenie prawdy tego jak było."